Rynek pracy

maj 13th, 2008


Rynek pracy

Sytuacja na polskim rynku pracy uległa w ostatnich 2 latach znacznej poprawie. Bezrobocie zmniejszyło się, choć wcale nie dzięki jakimś szczególnym udanym zabiegom naszego rządu, ale dzięki otwarciu granic dla pracowników z Polski przez takie Państwa jak Wielka Brytania czy Irlandia. Skorzystało na tym przede wszystkim wiele osób, które nie posiadały jakichś szczególnych kwalifikacji zawodowych i za granicą pracują raczej w sektorach pracy fizycznej. W kraju pozostało nas po prostu mniej i każda para rąk do pracy stała się teraz cenna. Poza tym dzięki naszemu otwarciu się na Europę i Świat zawitali do nas wreszcie zagraniczni inwestorzy, zwłaszcza zwabieni stosunkowo niskimi kosztami produkcji i usług. Ogólnie mówiąc, dzięki generalnemu przeluźnieniu na rynku pracy poczuliśmy się wszyscy mniej zagrożeni widmem bezrobocia, bardziej pożądani przez pracodawców, no i możemy liczyć na zarobki na bardziej przyzwoitym, choć jeszcze nie europejskim poziomie. Należy tylko zadać pytanie jak będzie przedstawiać się sytuacja za lat kilka, gdy wiele osób traktujących wyjazd za granicę jako kilkuletni epizod życiowy postanowi powrócić do kraju - bogata w cenne doświadczenia zawodowe oraz dodatkowo znająca język angielski. Czy nie zrobi nam się wszystkim znów zbyt ciasno…? Pożyjemy - przekonamy się.


Praca nad sobę

maj 13th, 2008


PRACA NAD SOBĄ

Jednym z aspektów pracy jest praca nad sobą, nad swoim charakterem, nad swoimi słabościami, złymi skłonnościami. Choć nie liczona w godzinach, nie wymaga udokumentowana formularzami ZUS-owymi i skarbowymi to jedna z ważniejszych i najbardziej koniecznych prac jakie można wykonywać. Problem polega na tym, że bardzo rzadko ktokolwiek dostrzega świadomie potrzebne pracy nad sobą. Często żyjemy po prostu z dnia na dzień, z przekonaniem, że “jakim mnie Boże stworzyłeś takim mnie masz”. Nie czujemy sie w obowiązku dbać o jakość naszego JA, albo udajemy, że jesteśmy tak idealni, że nie mamy czego w sobie zmienić. Tymczasem ćwiczenie się w cierpliwości, opanowaniu, dyscyplinie, pracowitości, prawdomówności, przynosi korzyści przede wszystkim nam samym - stajemy się przez taką pracę nad sobą bardziej ludzcy, bardziej wrażliwi na potrzeby innych, bardziej świadomi samych siebie. Dodać też należy, że osiągnięcia w pracy nad sobą dają bodaj największą satysfakcję, dotyczą przecież samych nas.


Praca “u siebie”

maj 6th, 2008


Praca “u siebie”

Ostatnimi czasy bardzo jesteśmy jako społeczeństwo zachęcani do zakładania własnej działalności gospodarczej, czyli mówiąc potocznie do “pracy u siebie”, czy “pracy na własny rozrachunek”. Nawet kwoty niektórych obowiązkowych składek ubezpieczeniowych zostały obniżone tak, aby ułatwić świeżo upieczonym przedsiębiorcom “rozkręcenie interesu” i zanadto ich nie obciążyć na starcie.

Zalety bycia “sobiepanem” są niemałe. Przede wszystkim to on sam ustala reguły gry, nie wyciąga też ręki do innych aby mu pracę “dali” - to on ją daje innym - to na pewno wpływa na poczucie własnej wartości i na poziom osiąganej satysfakcji.

Osoba prowadząca własną działalność nie obawia się zaangażować wszystkie swoje siły w prawdopodobną przez siebie działalność - wszystko to przecież robi dla siebie i dla własnej (i swoich bliskich) korzyści.

Jest też oczywiście i druga strona medalu - nikt nie powie ci teraz co masz robić - ty sam to musisz wiedzieć; a jeśli zrobisz coś źle to konsekwencje poniesiesz ty sam. Jeśli decydujesz się pracować sam dla siebie musisz też narzucić sobie żelazną dyscyplinę, jeśli sypiasz zbyt długo lub decydujesz się na zbyt długie wakacje może czekać cię potem praca “po godzinach”.


Pracoholizm

maj 6th, 2008


Pracoholizm

Brak pracy to jeden problem. Drugi problem to jej nadmiar. Zwłaszcza kiedy nie istnieje żaden fizycznie dostrzegalny zewnętrzny przymus czy nacisk, który skłaniałby człowieka do pracy ponad siły oprócz jego własnej ambicji. Przyklejony do ekranu swojego laptopa od bladego świtu do późnej nocy, biegnący nawet po ruchomych schodach, jedzący lunch w biegu, bez odrywania wzroku od ekranu komputera (lub wcale go nie jedzący), zawsze z teczką papierów, którymi trzeba się pilnie zająć, nie był na wakacjach już kolejny rok, nie zawsze ma się czas ogolić (ba, czasem nawet porządnie umyć!), o dzieciach wie tyle jak mają na imię, o żonie - pamięta, że jest ktoś taki bo skąd ta obrączka na palcu…? - oto standardowy obraz pracoholika.

W imię czego? - powody są różne: satysfakcja osiągania, zdobywania (już nawet nie pieniędzy, po prostu kolejnego postawionego celu), chęć udowodnienia innym na co mnie stać, rywalizacja, zabezpieczenie bytu “na czarną godzinę”, i inne.

Niestety dopiero zawał serca albo potwierdzona klinicznie silna depresja są w stanie wyrwać nieszczęśnika z błędnego koła i zmusić do zastanowienia. I dobrze jeśli tak się stanie wcześniej niż później, wtedy ma szansę obudzić się jeszcze w porę aby zacząć naprawdę żyć…?


Emigracja zarobkowa

maj 6th, 2008


Emigracja zarobkowa

Nie wszystkim praca kojarzy się z samorealizacją, spełnieniem, osiągnięciami, i wykorzystywaniem swoich talentów. Niestety dość często pojawia się konieczność wyjazdów zarobkowych, aby zdobyć niezbędne środki na funkcjonowanie pozostającej w kraju rodziny.

Taka emigracja zarobkowa (zwłaszcza ta nielegalna) jest podłożem do wyzysku człowieka przez człowieka, podobnie jak niegdyś w czasach niewolnictwa. Z jednej strony problemem Problemem są nie tylko obozy pracy, o których się ostatnio wiele słyszy: duszne, brudne baraki służące pracującym jako kwatery, praca od świtu do nocy, skąpe racje żywnościowe, niemożność skontaktowania się z rodzinami w kraju, poniżanie, przemoc fizyczna - wyjazd, który miał dać szczęście staje się koszmarem.

Inny problem to rosnąca liczba rozwodów wśród małżeństw, w których jeden z małżonków wyjechał zarobkowo z kraju. Otwierające się przed wyjeżdzającym nowe perspektywy i nowe znajomości, nowe atrakcyjne otoczenie, poczucie wolności i niezależności - wszystko to sprzyja osłabieniu więzi emocjonalnej między małżonkami.


Satysfakcja z pracy

maj 5th, 2008


Satysfakcja z pracy

Niektóre rodzaje pracy dają więcej natychmiastowej satysfakcji, wypływającej z widocznych “gołym okiem” efektów, inne zdecydowanie mniej. Ciężko jest dostrzec od razu efekty ciężkiej pracy nauczyciela, zwłaszcza gdy jego klasa składa się z 30 rozbrykanych nastolatków. O wiele łatwiej jest np. wykonać 50 telefonów do klientów lub odpisać na 100 maili. Ale też innymi ambicjami kieruje się każdy z nas i innymi talentami dysponujemy. Długo trzeba czekać na efekty pracy twórczej (np. naukowca), znacznie krócej na efekty pracy odtwórczej (sprzątaczki, kucharza, etc.).


Praca czy potrzebna?

maj 5th, 2008


Praca czy potrzebna?
Praca jest jedna z podstawowych czynności wypełniających czas dnia przeciętnego człowieka. Przez większość z nas praca postrzegana jest jako coś oczywistego, tak samo jak jedzenie, spanie, oglądanie TV. Praca wpływa na kształtowanie naszego poczucia własnej wartości, na naszą samoocenę - mając poczucie dokonywania czegoś, doprowadzania rzeczy do stanu porządanego efektu czujemy się spełnieni, wartościowi, potrzebni. Dla człowieka, który pozostaje bez pracy przez dłuższy czas, większą szkodą niż ubożejący stan domowego budżetu jest właśnie zatracanie poczucia własnej wartości. Pojawia się myślenie: “skoro nikt mnie nie chce zatrudnić to znaczy, że nie jestem potrzebny; a nie jestem potrzebny bo nie jestem nic wart…”.


Praca w domu

maj 5th, 2008


Praca w domu

Czy zdążyło Ci sie kiedyś być matką na urlopie wychowawczym? Jak wyglądał wtedy twój dzienny rozkład dnia? Śniadanie dla rodziny, zmywanie po wszystkich - bo przecież oni idą “do pracy” a ty tylko “siedzisz” w domu z dziećmi…Potem zakupy z płaczącym maluchem, który albo najchętniej zgarnąłby wszystkie lizaki stojące przy kasie w supermarkecie, albo - jeśli już dostanie jednego z nich - lepi się jak cały jak miód, i przykleja się do wszystkiego po drodze. Po zakupach trzeba wziąć się za obiad bo malec krzyczy z głodu, a jeszcze nie zdążyłaś go przecież zabrać na spacer (co z ciebie za matka!/ojciec!). Po spacerku udaje ci sie cichaczem gdy krzykacz zaśnie zrobić w przelocie jakieś pranie i ogarnąć mieszkanie zanim wszyscy wrócą z pracy czy ze szkoły. Nietrudno się domyślić, że tysiące matek podpisałoby się pod tym scenariuszem. Pracują, biegają, nie mogą złapać tchu. I wszystko dałoby się jeszcze jakoś znieść, gdyby nie ten komentarz pod koniec dnia, od ukochanego “pana męża”: “tobie to się powodzi, siedzisz cały dzień w domu…”



Puerto de Mogan Hotele - szatki do chrztu - meble kolonialne - kolczyki do pępka - plastelina - Suwnice - kąpieliska - makijaż ślubny